Jestem leniwy, ale...

reportaż uczestniczący | autor: Maciej Daciewicz
praca napisana w ramach zajęć: warsztat pisarski
prowadząca: red. Anna Dąbrowska

Całe życie ludziom, którzy odwlekają ważne sprawy na ostatnią chwilę wmawia się, że są leniwi. Każdy, od nauczycieli po rodziców mówi, że gdyby tylko te osoby chciały, to by mogły zrobić bardzo wiele. Na szczęście XXI wiek wynalazł na to termin o wiele ładniejszy niż „lenistwo”.

Prokrastynacja?

„Maciek ma bardzo duży talent, jest bardzo zdolny. Ale niemiłosiernie leniwy” – to są słowa które moja matka słyszała chyba na każdym zebraniu, od każdej wychowawczyni szkoły podstawowej, gimnazjalnej i ponadgimnazjalnej. Na szczęście w szkołach policealnych nie ma zebrań, więc moja rodzicielka unika niepotrzebnego stresu. Osobiście zrozumiem wszystko, ale dlaczego od razu „leniwy”? Przecież przed przystąpieniem do pisania tej pracy naprawiłem dwa pistolety ASG, posprzątałem w pokoju, zmyłem naczynia i pozamiatałem pustynię… Otóż postanowiłem się zorientować w temacie: czy moje lenistwo to naprawdę lenistwo? Czy może jest to choroba cywilizacyjna XXI wieku?

Okazuje się, że bardzo możliwe. Od jakiegoś czasu spotykamy się z terminem Prokrastynacji. Jest to choroba, będąca zaburzeniem psychicznym. Polega właśnie na odwlekaniu wszystkich ważnych zadań na później, na ostatnią chwilę. Jednak co to za choroba, na którą cierpi prawie każdy uczeń? Praca domowa? Zrobię jutro. Trzeba posprzątać? Zrobię to na 2 godziny przed przyjściem gości. No chyba, że muszę zrobić inna ważną rzecz, to wtedy właśnie posprzątam. Mniej więcej tak to wygląda, nawet w obecnej chwili.

Dużo czasu?

Praca pisemna została zadana w lutym, o ile dobrze pamiętam. „Dużo czasu, nie trzeba się spinać” – pomyślałem ja i zapewne 90% moich znajomych z roku. Daje to jakieś dwa miesiące na znalezienie tematu, spokojne zastanowienie się nad formą pracy, nad językiem, jak to dokładnie zrobić i bezstresowo przystąpić do pisania pracy razem z prawdopodobnie (tego mianowicie się nigdy nie dowiem) niezbędnymi poprawkami naniesionymi przez osobę prowadząca wykład (dla własnego bezpieczeństwa pozwolę sobie pozostawić tożsamość tej osoby w tajemnicy).

Problem polega na moim domniemanym lenistwie, na niemocy (twórczej?), na prokrastynacji właśnie (lubię uważać, że jednak jest to forma zaburzenia psychicznego – marne, ale zawsze jakieś usprawiedliwienie). Przez dwa miesiące zbijałem bąki, co i rusz przypominając sobie o konieczności napisania pracy. Zazwyczaj pięć czy dziesięć sekund później pojawiały się inne problemy, które nie cierpiały zwłoki, w tym groźba wojny wywołanej przez Koreę Północną, albo globalne ocieplenie. Problemy te, jak to problemy na skalę światową spędzały mi sen z powiek i okazywało się, że niszczyły wszelkie ambitne plany związane z napisaniem pracy.

Postęp?

Mogę jednak uważać, że jakiś jest. Jakby nie patrzeć jestem w tym momencie w połowie niezbędnego minimum zaliczeniowego dla pracy. Nadal jednak jestem przerażony: czy to co robię jest słuszne? Czy ma to jakikolwiek sens? Czy miałem liczyć spacje czy nie?! Sprawdzam zeszyt w poszukiwaniu odpowiedzi a tam jak zwykle pustki niczym na półkach Saturna po wyprzedaży. Czas nagli, 23:59 wybije już niedługo. Szkolne forum, mam nadzieję znaleźć tam odpowiedź ale niestety okazuje się, że nie umiem korzystać z czegoś tak prostego jak skarbnica informacji o tym co się dzieje w szkole. Zaglądam więc do ostatniej mojej nadziei, Facebooka! Okazuje się, że znajoma się zaręczyła, stary przyjaciel otworzył sklep z zabawkami a 44 osoby z którymi normalnie nie utrzymuję kontaktu nagle chcą bym polubił stronę ich znajomego, którego nigdy nie widziałem na oczy. Zaraz, przecież miałem sprawdzić czy miałem liczyć spacje w mojej pracy! Sprawdzam grupę swojego roku, przeglądam. Ludzie borykają się z wieloma problemami, żaden nie jest jednak podobny do mojego. Zamieszczam więc pytanie, na które odpowiedź uratuje mnie i mam nadzieję pomoże wszystkim innym rodakom w podobnej sytuacji. Czekam godzinę. Drugą. Żadnej odpowiedzi – dochodzę więc do wniosku, że wszyscy gdzieś zabalowali albo co gorsza ani trochę mnie nie lubią i najprawdopodobniej założyli drugą grupę, na forum której dzielą się takimi informacjami.

Ostatnia Nadzieja

Jestem leniwy, ale...Okazuje się, że po prostu Facebook mnie przestał lubić, a nie moi towarzysze niedoli. Jak się okazuje każdy ma jakieś problemy. Co gdzie napisać, ile tego ma być, co to jest tabulatura albo jak się instaluje pakiet Microsoft Office. Odpowiadam cierpliwie na wszystkie pytania moich znajomych, nawet te najgłupsze, związane z przyrządzaniem frytek. Cierpliwie czekam kilka minut, aż wreszcie jedna osoba odpowiada na mój post! Cieszę się jak dziecko, bo może to zaważyć na mojej ocenie, na mojej możliwości zaliczenia tego przedmiotu (jak już w swoim życiu w każdym przedmiocie szkolnym, o czymś innym niż „zaliczenie” przestałem nawet marzyć już bardzo dawno). I co? Otóż: nic. Dowiedziałem się od trzech osób, że nie wiedzą. Załamuje się i odsuwam klawiaturę, przygotowując sobie grunt pod twarde lądowanie mojej głowy na drewnianym biurku (w sumie, to sklejkowym).

Finał?

Cóż począć w takiej sytuacji mam ja? Biedny nieborak, poległy na polu (nie)chwały? Wzdycham głęboko i wzruszam ramionami… Jest przecież drugi termin, w najlepszym wypadku napiszę pracę na normalny temat, jak na przykład udział w Targach Erotyki. Może wtedy przeprowadzę też wywiad z kimś innym, niż moja mama…

Prokrastynacja lub zwlekanie (z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka) – w psychologii patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniająca się w różnych dziedzinach życia. Prokrastynacja najczęściej pozostaje nierozpoznana, dopiero niedawno uznano, że jest ona zaburzeniem psychicznym. Osoby nią dotknięte – prokrastynatorzy – odczuwają trudności z zabraniem się do pracy i w związku z tym odkładają jej wykonanie, zwłaszcza wtedy, gdy nie spodziewają się natychmiastowych efektów. Osoby patologicznie zwlekające z rozpoczęciem pewnych czynności uważa się zazwyczaj za leni i przypisuje im brak silnej woli i ambicji. (z Wikipedia)

Wywiad z mamą autora.

Jak często słyszałaś od nauczycieli, że twój syn jest „leniwy, ale się stara?

– Bardzo często. Praktycznie na każdym zebraniu wychowawczyni wspominała o Maćku jako osobie ambitnej, ale skrajnie leniwej. Ciężko nie mieć takiego odczucia, jeżeli niektóre zadania olewał, a z innymi radził sobie od ręki. Niekiedy spontanicznie robił coś coś, na co inni przygotowywali się długimi dniami i dostawał dobre oceny.

Więc Maciek jest bardzo leniwym człowiekiem?

– Ale ambitnym. Mimo to, jego lenistwo często, o ile nie najczęściej, zwycięża. Skarży się na niego też jego dziewczyna: uważa, że odwleka wszystko na ostatnią chwilę. Teraz na przykład chciałaby by Maciek zarezerwował jakiś wyjazd na majówkę, a siedzi tylko przed komputerem.

Słyszałaś o czymś takim jak Prokrastynacja? Wierzysz w to?

– Jak dla mnie wymyślił to ktoś kto bardzo chciał usprawiedliwić swoje lenistwo. Co to za czasy, żeby nawet lenistwo było chorobą…

 

Zgłoś błąd / sugestie

© IMiNS, 2016